Chłop pańszczyźniany miał obowiązek odpracować ściśle określoną ilość dni w roku w majątku pana. Przy czym nie musiał tego czynić osobiście, a wymiar czasowy był niewielki. Nikt nie kazał mu zapinać pasów jadąc do kościoła ani odrywać dzieci od pomocy rodzicom aby poddać je indoktrynacji w szkole sprzedającej kalki pojęciowe zamiast wiedzy. (Takie kalki jakiej Pan był łaskaw użyć. Proszę zwrócić uwagę o jakim okresie ja piszę.)
A jak chłopu nie podobały się stosunki u jego pana, to mógł się przenieść na dzikie pola, żeby jego potomkowie, w UPA, mogli w XX wieku rżnąć potomków ruskiej szlachty jako paskudnych Polaków. :) Historia jest niesamowicie ciekawa.
Panie Wojciechu!
Chłop pańszczyźniany miał obowiązek odpracować ściśle określoną ilość dni w roku w majątku pana. Przy czym nie musiał tego czynić osobiście, a wymiar czasowy był niewielki. Nikt nie kazał mu zapinać pasów jadąc do kościoła ani odrywać dzieci od pomocy rodzicom aby poddać je indoktrynacji w szkole sprzedającej kalki pojęciowe zamiast wiedzy. (Takie kalki jakiej Pan był łaskaw użyć. Proszę zwrócić uwagę o jakim okresie ja piszę.)
A jak chłopu nie podobały się stosunki u jego pana, to mógł się przenieść na dzikie pola, żeby jego potomkowie, w UPA, mogli w XX wieku rżnąć potomków ruskiej szlachty jako paskudnych Polaków. :) Historia jest niesamowicie ciekawa.
Pozdrawiam
Jerzy Maciejowski -- 22.06.2009 - 12:29