wiesz, nie pamietam dokladnie, terminarz byl “godzinowy” i z tego jak widzialem, bylo srednio po dwóch na godizne. ja siedzialem pod tym tomografem 45 minut. i trafilem na naglosc – nieprzytomnego faceta z wypadku.
chodzi mi o to, ze to przesunięcie w terminie nie bylo okupione zadnym prezentem, jak to jest w zwyczaju…
Magio
wiesz, nie pamietam dokladnie, terminarz byl “godzinowy” i z tego jak widzialem, bylo srednio po dwóch na godizne. ja siedzialem pod tym tomografem 45 minut. i trafilem na naglosc – nieprzytomnego faceta z wypadku.
chodzi mi o to, ze to przesunięcie w terminie nie bylo okupione zadnym prezentem, jak to jest w zwyczaju…
Griszeq -- 10.03.2008 - 16:26