Z grzechem, którego popełnienie Pan mi zarzuca, nie pójdę do spowiedzi. Rzecz w tym, ze po roku 1945 polska humanistyka znalazła się w takim upadku, że nie ma tu żadnego porównania z upadkiem nauk ścisłych. Upadł więc poziom nauczania tych dziedzin, albowiem prawie cała “humanistyka” znalazła się w rękach “oficerów frontu ideologicznego”. Zmiana tego katastrofalnego stanu rzeczy wymagać będzie wysiłku pokoleń i nic nie wskazuje na to, żeby ten proces naprawdę się zaczął. Wszystko wskazuje raczej na to, że zachodzi proces odwrotny! “Oficerowie frontu ideologicznego” dostali wolną rękę po roku 1989, rozbuchali się do tego stopnia, ze powiększyli nam nieomal pięciokrotnie liczbę szkół wyzszych, na ktorych przecież raczej nie uczą matematyki i nauk ścisłych! W efekcie szkoły wyższe stały się fabrykami produkującymi w przyspieszony sposób ludzi z dyplomami. I znowu, nie są to wcale dyplomy nauk przyrodniczych i ścisłych. A brak ludzi o takim wykształceniu z każdym dniem co raz bardziej będzie nam doskwierał.
To nie jest żadna pogarda przedstawiciela nauk ścisłych wobec humanistów, to jest opis tragicznego – dla Polski – stanu rzeczy.
defendo
Jerzy Przystawa
Z grzechem, którego popełnienie Pan mi zarzuca, nie pójdę do spowiedzi. Rzecz w tym, ze po roku 1945 polska humanistyka znalazła się w takim upadku, że nie ma tu żadnego porównania z upadkiem nauk ścisłych. Upadł więc poziom nauczania tych dziedzin, albowiem prawie cała “humanistyka” znalazła się w rękach “oficerów frontu ideologicznego”. Zmiana tego katastrofalnego stanu rzeczy wymagać będzie wysiłku pokoleń i nic nie wskazuje na to, żeby ten proces naprawdę się zaczął. Wszystko wskazuje raczej na to, że zachodzi proces odwrotny! “Oficerowie frontu ideologicznego” dostali wolną rękę po roku 1989, rozbuchali się do tego stopnia, ze powiększyli nam nieomal pięciokrotnie liczbę szkół wyzszych, na ktorych przecież raczej nie uczą matematyki i nauk ścisłych! W efekcie szkoły wyższe stały się fabrykami produkującymi w przyspieszony sposób ludzi z dyplomami. I znowu, nie są to wcale dyplomy nauk przyrodniczych i ścisłych. A brak ludzi o takim wykształceniu z każdym dniem co raz bardziej będzie nam doskwierał.
To nie jest żadna pogarda przedstawiciela nauk ścisłych wobec humanistów, to jest opis tragicznego – dla Polski – stanu rzeczy.
Pozdrawiam
Jerzy Przystawa -- 11.11.2008 - 11:54